http://www.alinaorlicka.witryna.info/

 

SERDUSZKOToday, 18th October 2016,  during the 2-nd International  Congress the Polish Society of Surgery,  on the VI-th  Nationwide  ( and the first and only worldwide )   - Literary Contest  “The Surgery Is the Hope of the Human” - I won the first prize for my poem  “Przypadek”  - “The Fortuity”.

Utwór, nagrodzony  I miejscem na Konkursie Literackim ,,Chirurgia Nadzieją Człowieka":

 

Alina Orlicka

Przypadek

Emerytowany lekarz. Chirurg. Mój dziadek.

Kolacja, na którą mnie zaprosił. Lato. Przyniosłam sok.

„Jak ci idzie, dziecinko? Zaliczyłaś semestr, który to już rok?”

Specjalizacja to świadomy wybór, a nie losu przypadek.

A jednak…

Gdy nie byłam jeszcze zdecydowana -

właśnie przypadek rzucił mnie wtedy na kolana:

dziadek zakrztusił się. Stuknęłam go w plecy - nic. Chwyt Heimlicha - nic.

Macha rękami, nie może mówić, oczy nabiegły mu krwią i łzami.

Puchnie w okamgnieniu… „To osa?” Tysiące myśli. „Liczy się czas, co robić?”

Telefonuję…  szukam kluczyków od auta… „Zawiozę go. Nie, będzie za późno!...”

Dziadek podaje mi  nóż, jakby mówiąc: „tnij!” Z kieszonki wyjmuje długopis, rozkręca…

„Tracheotomia?”, kręcę głową wzbraniając się, że nie umiem, nie mogę, że się boję…

Dziadek dotyka rozpaczliwie krtani, wskazuje. Macam sama: druga… Nie, trzecia.

Nacinam skórę. „Szybciej!...” Pionowe cięcie poniżej chrząstki.  Krwawienie… rwę bluzkę na strzępy.

Tamuję. Rozkręcony długopis szybko wkładam. „Zaczerpnął oddech. Będzie żył!... ”

Drżącymi rękami chwytam znów za telefon. „Ratunku!”, wołam. „Ulica ta a ta…

wyjadę wam naprzeciw, będzie szybciej!...”. Dziadek się uśmiecha.


Pamiętam ten uśmiech. Uśmiech sprzed lat, a jakże świeży… Jak te róże,

które na jego grób stale zanoszę. Dziś sama już jestem na emeryturze.

A długopis dziadka? To moja relikwia. Mój drogowskaz, bym pamiętała,

co jest ważne w życiu i dokonanego wyboru nigdy nie żałowała.


SERDUSZKOAlina Orlicka

„Samobójca”

motto:   Przyjaźń – to umiłowanie duszy

- Widzimy, jak czyjeś palce zdążają do nas, ku klawiaturze…

Nie - żeby grać...  a wystukać na nas, nami – Myśl czarną,

wylęgłą  w głowie złoczyńcy: zniszczyć kolory, niech boli.

- Chce zabić? kogoś? siebie? Dlaczego chce to uczynić? Szaleniec?

- Nie – usłyszały w odpowiedzi. – Poeta.

- Kim jesteś, że to wiesz? – zapytały Klawisze.

- Jego ofiarą. Czekam na niego, by uczynił to, po co tu przyszedł.

A przyszedł, by zniszczyć mnie, Złotozieloną Ciszę.

Białe-Klawisze zapłakały, gdy dotknęła ich ta Czerń.

Poczuły, jakby ktoś wbijał w środek bieli ich serca – cierń.

I zobaczyły na monitorze, który był Ekranem ich życia

jak mimo woli, wypisują palcami szaleńca, jego wyrok:

Literka po Literce

znikać zaczęły barwne Słowa

niegdyś ważne.

Dziś… pozbawione duszy umiłowania.

- Skoro to wiesz, Ciszo, broń się, ratuj, krzycz!

Tyle barw już zniszczył! Ale zostałaś jeszcze ty, Złotozielona!

- Ja nie umiem się bronić. Jestem, już tylko Ciszą –

szepnęła ostatkiem sił Białym-Klawiszom.

3.06.2016

SERDUSZKO

Alina Orlicka

Trzy pytania

W długiej kolejce do nieba bram

O sens istnienia zadawszy pytania –

stał Szekspir, czekając na odpowiedź.

Spotkał Anioła o bladej twarzy:

- Mnie plecy już bolą od tego czekania;

chcę iść, zapomnieć, nie istnieć, stracić pamięć…

A ty na co czekasz? Czy na moją spowiedź?Tobie to dobrze… wracasz do domu…

– Do domu? Nie, nie mam ochoty – odrzecze Anioł.-

Raczej ty mnie wysłuchaj, co do spowiedzi…

– Nie masz? – zdumiał się Szekspir. – A na co czekasz

w takim razie, powiedz?

– Tak jak i ty, na odpowiedź.

–  Odpowiedź? Jaką? Na jakie pytanie?

- Oto ono: kochać czy nie kochać?

Roześmiał się Szekspir:

- Jak mówiłem, że kocham – udawałem!...

Nie wiedzieć nic o Miłości, nie poznać…

Jej substytuty i atrapy brać za Nią samą -

czy może być coś bardziej radosnego?

Zapłakał Anioł:

- Jak mówiłem, że udaję – kochałem tym bardziej!...

Wiedzieć tak duzo o Miłości… Jej pięknem i harmonią obdarzać…

lecz samemu nigdy Jej nie doświadczyć – czy może być coś bardziej bolesnego?

Zamyślił się Szekspir:

– Gdy Anioł zadaje anielskie pytanie niesione przed nieba tron: „kochać czy nie kochać?”

czy na nie odpowiedź zna Ten Który Jest?...

…zna On?

Zadumał się Anioł:

– Gdy człowiek zadaje ludzkie pytanie: „być albo nie być?”, zaniesione tam,

gdzie wieczność trwa… gdzie On... jeśli jest… -

… to – zna.


SERDUSZKOAutorska eksplikacja utworu:

Dlaczego Anioł płacze? Dlaczego Szekspir śmieje się?


Szekspir i Anioł – to są dwa byty: ziemski i niebiański – materia i duch. Człowiek i Duch. Człowiek – Szekspir. Anioł – Duch.

Szekspir zadaje pytanie egzystencjalne: „być albo nie być?”

Anioł zadaje pytanie, zdawałoby się skrajnie inne, bo natury duchowej: „kochać  - nie kochać?

Szekspir to dramaturg, aktor, filozof i reżyser – on może „udawać”,

jego gra jest wpisana w jego życie i profesję. On nie musi wcale znać tej sfery duchowej,

pod nazwą: Miłość. On może sprowadzać Jej pojęcie do swoich konsumpcyjnych potrzeb.

Anioł - to istota spoza ziemskiego świata. Jest on wysublimowanym ekstraktem uczuć

i wypływających z uczuć – emocji.

Szekspir może nie wiedzieć, lub udawać, że nie wie. Ma prawo do poszukiwań i pomyłki. Anioł zaś – nie. Anioł wie.

Szekspir śmieje się. Wszystko go bawi, Zycie traktuje lekko. Gra. Jest przecież komediantem.

Anioł płacze. Wszystko go smuci. Nie zna życia ziemskiego, bo jest  przecież duchem.

Jego istnienie na ziemi jest ulotne, krótkie ( jak życie Człowieka, nad którym czuwa, jako jego Stróż).

Szekspir nie wie, lecz może nie chce wiedzieć, czym jest Miłość, bo „miłością” nazywa wszystko,

co przynosi mu śmiech, radość i zadowolenie. Anioł  - wszystko zna; nie może być inaczej – jest posłańcem Stwórcy.

Wie, co to jest Miłość,   on tę Miłość daje. Ale… nie doświadczył Jej sam… - dlatego płacze.

Ludzie nie służą Aniołom; to Anioły służą ludziom.

To nie ludzie płaczą przez Anioły, a Anioły płaczą przez ludzi.

Nic nie wynika nawet z próby zamiany ról, gdy zamiennie zadają pytania: Anioł za Szekspira, a Szekspir za Anioła.

W wyczekiwaniu w długiej kolejce po odpowiedzi, powstaje nowe, trzecie pytanie.

Człowiek zadaje tylko pytanie, czy ma sens jego człowiecze istnienie.

I po tę odpowiedź przychodzi do Boga. Z wiarą w Jego istnienie.

„Czy jest Ten Który Jest… jeśli jest?” – to pytanie zadaje Anioł.  To Anioł wątpi.

W świadomości Człowieka domem Anioła jest Niebo i dziwi się, że Anioł nie cieszy się

z powrotu do swojego domu. Ale nie wie, że dla Anioła tym domem jest Ziemia.

Swoje istnienie odbiera przez pryzmat swojego pobytu na ziemi i projekcję jego osoby

przez Człowieka. Anioł uświadamia sobie, że to Człowiek tworzy jego pojęcie, a tym samym kreuje pojęcie Boga.

Niechęć powrotu do niebiańskiego domu – jest metaforą zwątpienia.

Anioł płacze, bo jego Miłość jest nieodwzajemniona.

Płacze, bo może cała jego egzystencja jest nieprawdziwa, trud daremny…

Ludzie i tak zostaną ludżmi: będą uważać Miłość za to, co zechcą.

Anioł płacze, Szekspir  się śmieje.

On, dramaturg, reżyser, aktor – przyjmuje na siebie „rolę” Boga – wielkiego maga, reżysera,

--kreatora, inscenizatora: to on „stwarza”, on rozdziela role: kurtyna w górę!... Ty będziesz Bogiem, ty będziesz Aniołem!...

A Miłość? Cóż miłość znaczy??... Może ją uwznioślać, może sponiewierać, może ją zniszczyć.


Ludzkość miewała różne religie i wyznawała różnych bogów. Bogowie byli i przemijali.

Bogowie Majów, Azteków, Rzymian, Greków… Bogowie „byli” – o ironio! – nieśmiertelni...

Jeśli więc byli wytworem człowieka, to gdy człowieka zabraknie – zabraknie także Boga,

bo któż Go czcić będzie?

Szekspir kreuje swój wyimaginowany świat, lawiruje na granicy rzeczywistości i ułudy.

Prowadzi swój korowód wymyślonych zdarzeń i bohaterów, niczym mickiewiczowski Gustaw

z „Dziadów”, czy współczesny mag kina, Fellini… Bo czymże jest czas? Wykładnią w rękach Mistrza…

W realnym rzeczywistym czasie dzieje się czas sceniczny;  bohaterowie mogą najpierw umrzeć

w pierwszej scenie, by urodzić się pod koniec spektaklu…

Trzecie pytanie, to także pytanie o trzy natury Boga i jego lustrzane odbicie w trzech naturach

człowieka. On może tworzyć i stwarzać, prowadzić walkę z drugim swoim odbiciem,

swoją ciemną stroną… On może przybierać dowolne alter ego…

Człowiek – podobnie.

A Człowiek (Szekspir), utożsamiający potęgę twórcy – tym bardziej.

 

Utwór opublikowany w Kwartalniku Literackim EuroArt Nr 16-17/2014

SERDUSZKO

Prawa autorskie,intelektualne i majątkowe Aliny Orlickiej  w zakresie pomysłu, tekstu i ilustracji - zastrzeżone.© Autorka nie wyraża zgody na kopiowanie całości i fragmentów, przeróbek, plagiatu w celach komercyjnych i prywatnych, rozpowszechniania i publikacji  - bez jej wiedzy i zgody.©

Polityka prywatności: Informuję, że korzystam z tego serwisu jedynie prywatnie, to znaczy:  zamieszczam na tej witrynie tylko autobiografię ( w znaczeniu encyklopedycznym ) i swoje utwory poetyckie  - pro publico bono, zastrzegając jednak respektowanie moich praw autorskich, zakazu kopiowania i wykorzystywania tych utworów w celach komercyjnych, przetwarzania w całości lub we fragmentach, publikowania, odtwarzania i plagiatu. Informuję, że nie kontaktuję się przez formularz kontaktowy ani w inny sposób z uzytkownikami tego serwisu i tym samym nie zbieram żadnych danych osobowych odwiedzających tę stronę.